16 maj 2012

Do Czeskich Budziejowic, jak dość powszechnie wiadomo, zmierzał swego czasu Szwejk. Swego czasu, czyli blisko sto lat temu. Mógł Dzielny Wojak dojechać do tego miasta pociągiem, ale pociągnął za hamulec bezpieczeństwa, czego się zresztą wypierał, i w efekcie został wysadzony w Taborze. W dalszą drogę ruszył na piechotę.

Czeskie Budziejowice kojarzą się z Dzielnym Wojakiem Szejkiem, ale nie tylko. Smakosze oblizują się na samą myśl o browarze Budějovický Buduar. Dzieciaki, przynajmniej ja tak to wspominam, pamiętają tajemniczy napis Koh-I-Noor na ołówkach. Dopiero gdy przyjechałem do Czeskich Budziejowic odkryłem z pewnym zdumieniem, że firma Koh-I-Noor Hardtmuth ma właśnie tam swoją siedzibę. Człowiek uczy się całe życie.

Inne atrakcje Czeskich Budziejowic? Plac Przemysła Ottokara II, czyli rynek o podobno największej powierzchni w Europie. Wypada wierzyć na słowo, bo odnoszę wrażenie, że widziałem większe. Pewnie kwestia umowna, zależy, co się uznaje za rynek.

Pośrodku tego dużego rynku stoi pochodząca z 1727 roku fontanna Samsona (Samsonova kašna), która dziś po prostu ładnie wygląda, a kiedyś była głównym źródłem wody pitnej dla miasta. Wodę do fontanny sprowadzano wodociągiem z Wełtawy. Autorem fontanny jest Josef Dietrich. Bohaterem rzeźby jest zgodnie z nazwą biblijny Samson.

Wokół rynku stoi 48 podcieniowych kamienic mieszczańskich.

Wśród tych kamienic jedna jest najważniejsze – ratusz z połowy XVI wieku. Nie dość, że nie stoi po środku rynku, to jeszcze ma trzy wieżyczki. Na najwyższej z nich króluje czeski lew. Na attyce stoją posągi alegoryczne – Sprawiedliwość, Rozwaga, Mądrość i Odwaga, również autorstwa Dietricha. Nie rozpoznaję która jest która…

W rogu rynku stoi katedra św. Mikołaja, sięgająca początkami do XIII wieku. Większe wrażenie robi stojącą obok niej XVI-wieczna dzwonnica zwana Czarną Wieżą, wysokości 71,9 m.

Sadyści odwiedzają basztę Żelazna Panna (Železná panna), średniowieczne miejsce tortur. Dziś atrakcja turystyczna. Mam nadzieję, że za 500 lat Auschwitz-Birkenau nie będzie miejscem przyprawiającej o dreszczyk emocji rozrywki.

13 maj 2012

Podczas świeżo właśnie zakończonej podlaskiej peregrynacji uległem pewnemu złudzeniu optycznemu. Wydało mi się, że wszystkie tamtejsze cerkwie są błękitne. Poniższym materiałem dowodowym weryfikuję to wrażenie.

Białowieża – cerkiew św. Mikołaja.

Białystok – sobór św. Mikołaja.

Drohiczyn – cerkiew św. Mikołaja.

Dubicze Cerkiewne – cerkiew Opieki Matki Bożej.

Góra Grabarka – cerkiew Przemienia Pańskiego.

Hajnówka – cerkiew św. Dymitra.

Hajnówka – sobór Św. Trójcy.

Kleszczele – cerkiew św. Mikołaja.

Kleszczele – cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.

Mielnik – cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny.

Milejczyce – cerkiew św. Barbary.

Narew – cerkiew pw. Podwyższenia Krzyża Świętego.

Nowa Wola – cerkiew Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Rogacze – cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny.

Sokółka – cerkiew św. Aleksandra Newskiego.

Supraśl – cerkiew Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy.

Zubacze – cerkiew Opieki Matki Bożej.

Siedemnaście cerkwi, cztery błękitne. Złudzenie, ewidentne złudzenie.

04 maj 2012

Kto bojkotuje, ten bojkotuje, a ja dziś o Ukrainie, a konkretnie o pewnej budowli na Krymie. Tak daleko na południe mistrzostwa Europy nie dotrą, niech żałują.

Jaskółcze Gniazdo to neogotycki zamek na 40-metrowym klifie Aj-Todor w miejscowości Haspra, stanowiącej część Jałty. Budowla powstała dokładnie 100 lat temu według projektu rosyjskiego architekta Leonida Sherwooda.

Zanim do tego jednak doszło, jakieś trzydzieści lat wcześniej na skale w drewnianym domu z luksusowym widokiem na morze zamieszkał rosyjski generał, weteran wojny rosyjsko-tureckiej lat 1877-1878 (tej samej, która przyczyniła się do uzyskanie odzyskanie niepodległości przez Bułgarię). Nazywał to miejsce Zamkiem Miłości. Nawet nie będę zgadywał czemu…

Kolejnym właścicielem drewnianego domku na skale był lekarz A.K. Tobin. Wdowa po lekarzu sprzedała z kolei dom moskiewskiemu handlarzowi Rachmaninowi. W tym czasie domek rozebrano i wystawiono nowy, również drewniany, ale już o nazwie „Jaskółcze Gniazdo”.

Aż właścicielem skały nad Morzem Czarnym został niemiecki baron von Steingel, potentat naftowy eksploatujący złoża w Baku. Na wzór średniowiecznych zamków w Niemczech wystawił sobie neogotyckie cacko na Krymie, gdzie odpoczywał z dala od roponośnych terenów. Zameczek wielki nie był, ale w środku znalazło się miejsce na przedpokój, salon, schody i dwie sypialnie (jednak w dwupiętrowej wieży, druga na dole przy ogrodzie).

W 1927 roku Jaskółcze Gniazdo zniszczyło trzęsienie ziemi. A w zasadzie nie zamek, a opokę. Trzęsienie naruszyło skałę, popękany zamek wisiał nad wodą bez oparcia. Dopiero w latach 1967-1968 przeprowadzono trudną i kosztowną odbudowę zamku, w tym przede wszystkim skały, na której stoi.

Wokół trochę plastikowego kiczu, przynajmniej taki widziałem w 2003 roku. Ale gdzież w miejscach obleganych przez turystów go nie ma…

BLOG ROBERTA ZIENKIEWICZA „Chciałem tylko, żeby gdzieś przekroczyć granicę, wszystko jedno którą, bo ważny dla mnie był nie cel, nie kres, nie meta, ale sam niemal mistyczny i transcendentny akt przekroczenia granicy.” (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI, „Podróże z Herodotem”)

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.